← Powrót

    Desolation Wilderness.

    To chyba rekordowy wpis jeżeli chodzi o blog, nigdy wcześniej nie wrzuciłem tyle zdjęć za jednym razem :)

    Wszystko zaczęło się źle. Jesteśmy 3 godziny spóźnieni, zapowiada się że będzie padał deszcz. Ruszamy po Drew zaraz po odebraniu passów do Desolation Wilderness. Pod domem Drew mija nas zygzakiem pijany facet z dzieckiem w wózku. Dramat rozpoczął się jak chłop zaczął wsiadać do auta. Na początku padają ostre słowa, później przepychanka, w końcu gdy już zrobiło się niemiło przyjeżdża szeryf. Skuł chłopa w kajdany, danke szyn. Wypełniamy raport a obok nas kładzie się zdezorientowany brązowy lablador pijaczyny a z auta uśmiecha się do nas dzieciak w foteliku. Może uratowaliśmy komuś życie, może nie, nie ważne, dobrze zrobić czasem coś dobrego.
    Ostatnie zakupy, bułki nadziewane śmietankowym kremem z pikantną papryczką i woda. Zostawiamy auto Drew pod Lily Lake, naszym przemieszczamy się pod Echo Lake i stamtąd ruszamy w stronę Desolation Wilderness. Taxi które ma zabrać nas przez Echo Lake już dawno nie pływa. Wszystko pozamykane, brak żywej duszy. Ruszamy więc z buta, 3h przed nami jest gdzieś nasz cel Lake Aloha.
    Nad naszymi głowami kłębią się ciemne chmury, gdzieś w oddali słychać grzmoty, od czasu do czasu spadają na nas krople deszczu. Zdecydowanie przyjemniej jest chodzić po górach w takich warunkach niż w upale. Po drodze mijamy niesamowite widoki, Upper Echo Lake, Tamrack Lake a na samym końcu Lake of the Woods.
    W końcu docieramy do tego niesamowitego miejsca którym jest Lake Aloha. Moje plecy mają dosyć, jedzenie, namiot, praktycznie cały sprzęt foto (którego i tak wcale nie wykorzystałem), ubranie i śpiwór, nie wiem jak wszystko udało mi się zmieścić do plecaka. Wiem że wyglądałem jak bezdomny cygan no ale cóż, taki styl. Jakbym musiał to pewnie bym tam poszedł z siatkami z Tesco.
    Nad Lake Aloha nie ma życia, nawet drzewa nie chcą za bardzo rosnąć, nie ma ptaków, nie ma niczego, jest tylko otaczająca nas skała i woda. Rozbijamy namioty i ruszamy na zwiady, znajdujemy wygodną skałe otoczoną wodą i na niej spędzamy większą cześć nocy. Zachód słońca rozkleja nas całkowicie. Miodowa łyski ciężko przechodzi na początku przez gardło. Rozmawiamy o życiu, o przyszości, opowiadamy Drew o domu, rozmawiamy o San Diego, falach. Chyba żadne z nas nie chce żeby ta noc się kończyła. W końcu butelka "pęka", wracamy do obozowiska, niestety nie możemy rozpalić ogniska, za suchu, za dużo pożarów wszędzie i za dużo debili którzy je powodują. Robimy trochę wesołych zdjęć nocnych i lekkim zmęczonym krokiem udajemy się w sen. Nasze żarcie wisi kilka drzew dalej na drzewie, mamy nadzieję, że misiek nie ma zamiaru się do niego dobrać.

    O 7 rano budzi mnie suchota w buzi, okazuje się że nasze zapasy wody są praktycznie zerowe. Wspinam się na pobliski szczyt gdzie w 1/3 drogi znajduję fajne miejsce na zdjęcia, połowa doliny w cieniu, Piramid Pick w tle już dawno oświetlony porannym słońcem. I wciąż ta otaczjąca mnie cisza. Woda w Lake Aloha jest jak lustro, kompletny brak wiatru, świat do góry nogami wygląda chyba nawet lepiej niż normalnie. Razem z Drew eksplorujemy okolicę.
    W końcu pora na powrót, po drodze nawiązujemy kontakt z dwoma ziomeczkami którzy filtrują nam wodę z jeziora a my możemy wracać i być pewni że nie odwodnimy się. Jemy śniadanie nad Heather Lake, Paulina pływa pomimo że woda w jeziorze jest dość zimna. W końcu po 27h i 29km dochodzimy do Lily Lake gdzie poczuliśmy smród butów i cywilizację za którą żadne z nas nie tęskniło...

    Mam nadzieję że zdjęcia przybliżą Wam to co czuliśmy i widzieliśmy podczas wypadku do Desolation Wilderness.
    Nie mam za bardzo czasu żeby to wszystko przetłumaczyć na angielski. Dzisiaj ruszamy w drogę, trochę mil do przebycia, masa miejsc które chcemy zobaczyć. Nie wiem czy uda mi się coś wrzucić w tym czasie, może prędzej na Instagram.































































    • ogien 04.10.2013, 10:21

      88.135.162.253

      radosny - 50mm i 35mm
      heniek - super, 35mm wypas, bardzo jestem z niego zadowolony.

    • radosny 23.09.2013, 18:59

      87.206.104.163

      Ogien! z jakich obiektywów korzystasz ?
      super repo !

    • Heniek 23.09.2013, 15:59

      84.10.187.91

      Czytamy, czytamy!

      Czy mógłbym poznać Pana opinie na temat obiektywu 35 f2 ?

    • M 19.09.2013, 17:07

      89.71.229.107

      Ja też czytam! Regularnie. I bardzo mi się podoba tutaj.

    • thomasz 19.09.2013, 14:30

      31.175.63.236

      zajebisty trip! ale brakuje mi zdjęć z ziomkami z filtracji no i z typem od samochodu, ale z tym to pewnie ciężko by było.

    • sebonn 19.09.2013, 12:49

      87.12.246.221

      świetny tekst, świetne zdjęcia! :D

    • gjp 19.09.2013, 10:59

      95.50.54.106

      czytam czytam Ogień. z zapartym tchem;) a na poważnie - b. fajnie

    • gmr lubie was i te story też 19.09.2013, 09:30

      193.200.118.58

      lubie was i te story też.

    • am 19.09.2013, 09:22

      83.5.18.241

      swietne story

    • ogień 19.09.2013, 08:50

      24.180.33.249

      tak widziałem miescówkę, ale tych dwóch drzew nie, inne je zasłaniały a my szliśmy po drugiej stronie jeziora :)

    • Mex 19.09.2013, 08:44

      79.190.243.122

      Ladnie ladnie

    • Sieszutoska 19.09.2013, 08:23

      207.216.141.156

      Ladnie ladnie. lubie czytac Twoje posty Marunia. +1!

    • Rafal B. Tahoe 19.09.2013, 06:09

      166.137.191.16

      Przeczytalem. Fajne foty. Widziales te dwa drzewa po lewej na echo lake co Travis przez nie skakal?

    • Ogień 19.09.2013, 02:24

      24.180.47.19

      Krzysiek cieszę sie bardzo ze to przeczytales. Czasem myśle ze nikt tego nie czyta.

    • Ogien 19.09.2013, 02:23

      24.180.47.19

      Ziomki od filtracji = homo. Ale bardzo spoko. Trochę nas tym uratowali

    • dubiel 19.09.2013, 01:29

      78.8.101.192

      Yeah! Pozdro Drew i Paula. Opowiedz może bliżej o ziomkach co filtruja wodę, bardzo mnie ten fragment zaintrygowal.....Aha kogoś brakuje! Przed Miskiem trzeba żarcie chować? Misiek wracaj może do kraju!