Instagram
-->

marek ogień photography

  • rally california 03.04.10

    niedawno wróciłem z niesamowitej wycieczki. 6 dni. namiot, śpiwór, brak planu tak naprawdę, jedynie znikoma wiedza o kilku miejscach które napewno chcieliśmy odwiedzić. w każdym razie kalifornia to stan który ma coś czego chyba nie ma żadne miejsce na świecie. tutaj jest wszystko. jest idealna zima, 3h autem i jesteś nad wybrzeżem, masz piękną pogodę, jedziesz niżej w dół i masz plus 20C, chodzisz w krótkim rękawku i oglądasz jak fale rozbiajają się o brzeg. zrobiliśmy ponad 1100 mil, napierwszy rzut poszedł yosemite park. niestety drogi okazały się zamknięte. w ten sposób zostaliśmy zablokowani z lekka i jedyna droga do wybrzeża to albo zawrócić do tahoe i jechać w stronę san fran albo jechać wzdłuż masywu obok death valley aż do LA. pierwszą noc spędziliśmy pod gołym niebem, pośrodku niczego hot creek. ciekawe, że jak wydaje nam się że gdzieś gdzie jest nic, poprostu nic, płaskie pustkowie to napewno tam nic nie będzie. w hot creek jest masa źródeł z ciepłą wodą. udało nam się dotrzeć do jednego z pewnym przygodami. niebo pełne gwiazd, dzikie kaczki, zero ludzi, namiot, zimy wiatr, minus na termometrze i naturalny hot tub pośród tego niczego. brakowało mi takiej ciszy.
    ruszyliśmy w stronę la, zahaczyliśmy się przy bishop pod santa barbara, kamping nad samym oceanem, śniadanie w plenerze, wczesno poranny spacer i w drogę dalej wzdłuż wybrzeża w stronę san fran. dotarliśmy do pismo beach, ogromne wydmy, wiało fest. amerykanie to taki konsumencki naród, jedzą to wszystko z tymi fyrtkami, razem z benzyną. na wydmach wszędzie czterokołowce i inne gówna. jak dla mnie zniszczyli to miejsce, no nic, smacznego. z braku laku kolejny noc i kłopot z noclegiem. udało nam się znowu zahaczyć na przyjemnym kampingu. od tego miejsca przed nami było już tylko big sur. big sur to takie miejsce które każdemu się spodoba. wybrzeże które wygląda jakby się miało się nigdy nie skończyć, wąska droga z niesamowitymi widokami. można stanąć byle gdzie, wysiadasz z auta i patrzysz 300m w dół a tam niebieska woda, mała plaża i fale, trochę nie wiem jak to opisać, nie że specialnie się podniecam ale robi wrażenie a raczej nie jestem fanem ciepłych miejsc. poprostu kaliforniczyjcy mają to miejsce i jak ktoś tu jedzie to poprostu musi to zobaczyć, magiczne miejsce napewno. dojechaliśmy do santa cruz ale zatrzymaliśmy się w capitola. epickie miasteczko, surfowy klimat, wysiadam z auta idę pod murek patrzę a tam poprostu idealna lewa fala, załamująca się tak aż żal że nie mam czasu żeby popływać. w capitola widziałem największego karalucha w swoim życiu, tego nie zapomnę, poprostu był wielki, jak ładowarka do telefonu, wielki czarny ochydny gnojek pełzający wzdłóż ściane, naprawdę traumatyczne przeżycie dla mnie. rano epickie śniadanie za 5 dolców, jajecznica z bekonem i ziemnaczkami i kawą, ten bekon to chyba będą do końca życia pamiętał. zostały nam prawie dwa dni. jest rzecz która zawsze chciałem zobaczyć, wielkie drzewa na sto metrów. dojechaliśmy do big basin park (o dziwo na tym print screenie z google nie zaznaczyłem tego, no bywa). w big basin park spaliśmy w takim jakby kiosku ruchu, bez okien, w środku lasu, między sekowajmi, dwie prycze i kominek, w nocy wiatr i deszcz i klasyczny wypizg, jeden niesamowity plus, nie ma karaluchów. jeżeli chodzi o sekwoje i w ogóle o ten las i to miejsce, nie wiem, nie wiem co powiedzieć, to poprostu trzeba zobaczyć i być tam, wciągnąć to powietrze. trafiła nam się pogoda za milion dolców, deszczowa mglista, bez słońca, kocham taką, idealna na spacer po lesie. w pewnym momencie poczułem się jak w mikrokosmosie albo makro a ja jestem mikro. te drzewa mają po 2000 lat, ja to nie wiem ale ten nasz dąb bartek czy jak mu tam no to co on może, no co? no nie bardzo prawda.
    to było jedno z najbardziej epickich i magicznych miejsc jakie w życiu widziałem, w ogóle cała ta podróż otworzyła mi oczy na wiele rzeczy o kórych nie potrafię napisać, poprostu czułem się szcześliwy.













  • agu urwał 05.04.10

    dankeszyn panie tomku


  • mordenia borsunio 09.04.10

    jest i pan paweł, borsunio, nieśmiertelny kajciarz! agu nie uwierzysz, na drugiej w groove wycisnął dzisiaj fs 5! do wyjazdu pójdzie nose, do fron 3 do front 5 do 270 na pudełko tęcza do beklip na c-pudełku i dojzd do wyciągu z uśmiechniętą japą!


  • autolans 09.04.10

    AUTO DYSKRETNY LANS!!! no więc w nowym INFO MAG, jest zemną mini wywiad na temat konetstu yobeat który wygrałem. I również downhillowy portal SZOK.IT też zrobił zemną mały wywiad. I czeski magazyn FREE MAG nie wiem czy ten czy następny numer, w każdym razie moje foto jest na okładce i to jest pierwsza moja okładka więc jaram się oporowo!!! pozatym razem z Wiktorem z EVERYONE SKATEBOARDS, który był pomysłodawcą tego wszystkiego za co mu dziękuję, zrobiliśmy mały projekt koszulek z moim foto i z moim podpisem (dankeszyn Wiktor i wysoka 5). koszulki będą do nabycia niebawem na stronie everyoneskateboards.pl. i jeszcze HIGH Mag, robiony przez Wojtka Wzorowego, tam też jest trochę moich zdjęc, nie widziałem go ale wiem że są moje zdjęcia i napewno można go jeszcze gdzieś nabyć i mam nadziej że Wojciech wysłałeś mi go do domu za co Ci bardzo dziękuję i pozdrawiam. A i tegoroczny konkurs sony photo awards nic nie poszło ale nie wiem czemu dostałem jakiegoś dziwnie obłędnego maila że gdzieś tam jednak to moje foto z tomkiem kliszem co biegnie po schodach zostało jakoś zauważone, nie wiem co to znaczy bo ten e-mail jest okrutnie zakręcony i obłędnie cieżko mi go było rozszyfrować. tak pozatym to jest w kontakcie z kilkoma ciekawymi ludźmi i bardzo bym się cieszył jakby coś z tego wyszło dlatego trzymajcie kciuki i przybijam 5. zostało mi jeszcze niecały miesiąc sezonu i mam nadzieję że jeszcze coś sfotografuję interesującego więc za to też proszę trzymać kciuki. a więc dankeszyn i gross got!


  • dzień narciarza! 15.04.10

    w końcu wybrałem się z nimi na zdjęcia. zajęło to starsznie dużo czasu, jeden jest farmaceutą, drugi strażakiem, trzeci mieszka w reno a czwarty jest spawaczem! każdy żyje w innym czasie a praktycznie wszyscy w jednym domu, mniej więcej. termika wręcz idealna. na zdjęciach jared, mark i jj oraz niesamowity widok na lake tahoe z heavelny. to był dobry dzień.




  • WRZUT NR 1000! 16.04.10

    Oto wrzut nr 1000! Nie spodziewałem się że aż tyle wpisów będzie miał ten blog. To chyba tyle na ten temat, jedynie czym się podzielę to ciekawymi statystykami z google analitics (polecam każdemu bardzo spoko bajerka).
    Od 15 kwietnia 2009 do 15 kwietnia 2010 było 220,899 unikalnych wizyt. średni czas 1:12. najpopularniejsze słowo wpisywane w google - marek ogien 3,698 razy, inne śmieszne słowa kluczowe - najbardziej niesamowity sen w moim życiu, baba w kasku bez gogli, pijane amerykanki, britney spears(zdjecia na bialym tle), cieć malinowy, coś białego leje mi się z dupy, czy misiek jest gejem, dawid robi pyrtka, cudowne zdanie na zdjęcie, dlaczego lód robi się biały, dupeczki na jeziorem białym, epicka pogoda, gdzie idzie wykonać portfolio katowice, jak można opisać deskorolkę, jak zbudować chope, kolano skoczka jak długo, kurwy z buczkowic, zdjęcia lindsay lohan bez majtek, zdjecia bon dzowiego, tajne zdjęcia pameli anderson, skejty jakie najładniejsze. oblędna jest ta lista i jest tego jeszcze więcej. Przez ten rok linkowało do mnie 478 stron, nieźle i w sumie to przeglądam praktycznie wszystkie strony które do mnie linkują, dankeszyn!
    A oto filmik 230 zdjęc, droga z kato przez kraków do zako. zrobiłem to w listopadzie podczas jibbcup a poskładali mi to do kupy syncy z roadkill productions. A i polecam ich nową deskorolkową produkcję EASY LIVIN' - KLIK KLIK, bardzo się jaram, brawo aram i brawo lucjusz!


  • zero 26.04.10

    kolejny dzień z riderami moment skis. mieliśmy jechać do krikwood strzelić foty o wschodzie słońca na klifach ale niestety śnieg był strasznie gówniany więc wróciliśmy na heavelny. jared + zero + screamin seamen + coors lite.